wtorek, 8 marca 2011

Sleek Storm Palette

Paleta Sleeka była kolejnym kosmetykiem na który napaliłam się oglądając filmiki na YT (wiecie, to kopalnia wiedzy, jeśli chodzi o dobre kosmetyki). Długo odkładałam jej kupno, tłumacząc sobie ze mam ogromną paletę Coastal Scents (którą zrecenzuję wkrótce) i tysiąc innych cieni, ale później podpatrzałam, że pixiwoo również jej używają i już nie było odwrotu ; )
Oczywiście w Polsce sleeka nie ma - zamówiłam przez internet.
Opakowanie przypadło mi do gustu. Czarne i eleganckie. Niestety, każdy odcisk palca na nim widać.
Paletę ciężko jest otworzyć, ale po jakimś czasie się troszkę rozregulowuje.
(Dlaczego moja paleta jest w takim stanie? Otóż moja paleta spadła wczoraj i rozbryznęła się na tysiąc części. Musiałam cienie naprawić (jeśli będziecie zainteresowani, chętnie powiem jak))

Cienie są perłowe (z wyjątkiem 3, 11 i 12). Są supernapigmentowane. Chociaż wydaje mi się, ze te matowe troszkę mniej... Rozcierają się idealnie i nie osypują. Nie trzeba używać pod nie bazy.
Jak widać troszkę ucierpiały ; ) ale nadal nadają się do użytku.
Pozostaje mi jeszcze przeprosić, że paleta jest cała brudna, ale tak to wygląda, gdy się jej używa.
Światło dzienne. Na górze odwrotna kolejność, no ale można się domyśleć ; )

Podsumowując, używam jej codziennie, jestem w  niej zakochana. Cienie utrzymują się calutki dzień na powiece, można je razem łączyć. Paleta jest wielofunkcyjna. Mamy w niej na upartego cień do brwi, highlighter, cienie dzienne i wieczorowe. Możemy więc zabrać gdzieś tylko jedna paletę. Co tu Wam jeszcze powiedzieć... może to, że cena jest zabawnie niska i to, że serdecznie Wam ją polecam ; )

1 komentarz:

  1. A co sadzisz o palecie OH SO SPECIAL?:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...