piątek, 31 sierpnia 2012

Blog Day + trochę zdjęć ;)

Z okazji Międzynarodowego Dnia Bloga (tak, to dzisiaj) życzę wszystkim bloggerom wytrwałości i radości w wykonywaniu swojej pracy ; ) A sobie życzę więcej notek ;D


Zasady BlogDay:
  1. Znajdź 5 blogów, które Tobie wydają się interesujące.
  2. Powiadom 5 innych blogerów, że zapraszasz ich do zabawy w BlogDay 2010.
  3. Napisz krótki opis polecanych blogów i zamieść link do nich.
  4. Opublikuj wpis w BlogDay (31 sierpnia).
  5. I użyj tagów BlogDay 

Zaczynam z listą blogów: 

1. Blog Mariannan - bardzo lubię przeglądać jej zdjęcia. Szczególnie te dotyczące wystroju wnętrz. 
2. Blog The Beauty Department - ciekawe rozwiązania, super zdjęcia, przyjemna szata graficzna...
3.  Blog Jak dbać o długie włosy? Anweny - to chyba nie niespodzianka. Zaczynam rozumieć moje włosy, dzięki temu blogowi. 
4. Azjatycki Cukier - wiele ciekawostek (nie tylko kosmetycznych) o Azji, pisane lekkim piórem - oczy aż same czytają.
5. into mind - lubię szczególnie dział diy ;) 

A teraz kilka zdjęć z ostatnich dni. Jak zwykle dużo jedzenia. Jedzenie jest ładne ;)


Jeśli, tak jak ja, nie przepadacie za piwem, uśmiechnijcie się w stronę cydru ;)



gofry z brokatową polewą to obowiązkowe jedzenie, gdy wyjeżdżamy z D. do Dźwirzyna. Ta polewa wcale nie jest wybitnie smaczna, ale jaka ładna!


Do obowiązkowych deserów dołączy chyba ogromny naleśnik w miłej cukierni, którą tam odwiedzamy. Nigdy nie widziałam większego. Na szczęście był ze mną D. i pomógł mi z tym daniem, bo sama jadłabym chyba z tydzień.


Natomiast, jeśli wpadł Wam do głowy pomysł, że greckie "galaretki" z Lidla mogą być pyszne - wybijcie go sobie z głowy. OKROPIEŃSTWO! W życiu niczego gorszego nie jadłam. Smak choinki i kilograma cukru. 



Do teraz mdli mnie na myśl o pudełku (prawie całe), które leży w kuchni...


Pod moim blokiem znaleźliśmy jeża (ciągle znajdujemy jeże, może to czas na jeża?)


Napój, który uratował mnie od okropnego smaku greckich galaretek. Będę mu wdzięczna do końca życia. 


Edytowałam notkę o mleczku kokosowym (dorzuciłam więcej zdjęć, w tym poniższe zdjęcie moich włosów) 


oto my w drodze do Dźwirzyna. 


a to zastałam jak wróciliśmy do domu.... niewierne zwierzątko  :)




xoxox


14 komentarzy:

  1. Króliczka masz przesłodkiego :) I włosy Ci pięknie lśnią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję.

      a lśnią nie przez zelatynę (niestety) ale przez kokosa)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. haha może dlatego, że moja mama daje jej pełno wysokokalorycznych i wysokocukrowych smakołyków ; )

      Usuń
  3. po 1. te galaretki grekckie z lidla koło greckich nie stały, z reszta jak wszystko z tego tygodnia ;)
    po 2. greckie galaretki sa rownie okropne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha tak też myślałam ;) czy ludzie serio je jedzą? są okropne.

      Usuń
    2. podobno zależy jakie się je, jedna sa gorsze, drugie lepsze, ja w kazdym razie trafiłam na ohydne ;)

      Usuń
    3. mój wujek przywoził swego czasu sporo takich galaretek z Cypru, ale były okrooopne ;/

      Usuń
  4. oo ;) Takze rowniez zycze Ci wytrwałosci w pisaniu bloga i coraz wiecej odbiorców ;)


    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjny masz kolor włosów. No i królik! Też mam w domu podobnego białaska.:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...