środa, 5 września 2012

Moje przemyślenia na temat laminowania.

Domyślam się, że jestem ostatnią osobą na świecie, która pisze coś o laminowaniu włosów żelatyną, ale chciałam to wszystko przemyśleć i dać włosom czas.
Do laminowania podchodziłam dwa razy. Pierwszy raz był niewypałem (żadnych efektów), ale to dlatego (moim zdaniem), że zmyłam żelatynę ciepłą wodą.
Tydzień później postanowiłam spróbować raz jeszcze - przecież tyle osób zachwala laminowanie, że coś w tym musi być, z reszta ja nie odpuszczam tak łatwo.
Tym razem dokładnie odmierzyłam składniki. Wykorzystałam przepis miss fashionistki. Chociaż drugi (bardziej ekstremalny) sposób też mnie kusił.

Przepis:




opcjonalnie 

zdjęcia pochodzą z podejścia numer jeden. W podejściu numer dwa użyłam maski uber hair. 

Nałożyłam ciepłą mieszankę na włosy, które dzień wcześniej były olejowane, a następnie umyte szamponem oczyszczającym.  Przykryłam folią i ręcznikiem. Po godzinie zmyłam zimną wodą. 

I co? Bez szału. 

Co zaobserwowałam:
Jeśli chodzi o blask - to minimalnie większy. Łatwiej mi je było rozczesać i były bardziej sypkie, miękkie. Nie plątały się tak łatwo. Zauważyłam też, że jeśli robię kucyka to gumka nie odciska się na włosach. Niestety włosy były tez bardziej klapnięte. Nie zauważyłam poprawy stanu końcówek, nie zwiększyła się objętość, nie wyglądały specjalnie zdrowiej i mocniej. Nie były jak jedwab ;c

Niby fajnie, ale ja spodziewałam się czegoś lepszego, czegoś więcej. Większego blasku, lepszych końcówek, OBJĘTOŚCI! 

Moim zdaniem to przez to, że moje włosy mają niską porowatość. A może ja zbyt wiele oczekuję?

Moje włosy:
Moje włosy się nie puszą, to są raczej włosy na jamnika, czyli proste jak druty, klapnięte, bardzo odporne na stylizacje i farbowanie.)


na zdjęciach, być może wygląda to bardziej optymistycznie, jednak "w życiu" szału nie ma. 

Na innych włosach....?
Wypróbowałam laminowania na Dawidzie. Dawid ma kręcone, puszące się (czasami) włosy. Są raczej suche, ja wnioskuję, że są wysoko lub średnioporowate. U niego zauważyłam więcej blasku, brak puszenia (ale dopiero następnego dnia). Laminowanie jednak nie wpłynęło w żaden sposób na skręt loków. 

Podejrzewam, że ten sposób okazałby się idealny na włosy mojej siostry. Falujące się, puszące i tak dalej. Jednak ona nie chce się zgodzić na nałożenie żelatyny na głowę ;< 

Podsumowanie:
Podsumowując laminowanie jest chyba nie dla mnie. Nie dlatego, że zauważyłam negatywne działanie albo dlatego, że zupełnie nic nie robi.
Oczekiwałam lepszych efektów i myślę że moje włosy go po prostu nie potrzebują.. Podobne efekty, a nawet lepsze, osiągam zwykłym olejowaniem. 

Absolutnie nie mówię, że to zły sposób. Nie, nie. Może, tak jak milion innych osób polubicie je, może okaże się, że robi cuda. W tym przypadku nie istnieje ryzyko, że wyrzucicie pieniądze w błoto. Podejrzewam, że żelatynę i odżywkę, każdy w swoim domu posiada. 

Jeszcze raz?
W przyszłości dam jeszcze szansę laminowaniu. Po pierwsze dlatego, że może ten sposób nie zaszkodzi, a pomoże (może czegoś nie zaobserwowałam?) No i zalaminuję świeżo pofarbowane włosy, żeby sprawdzić, czy żelatyna powstrzyma wypłukiwanie się rudej farby. Jeśli okaże się, że tak - to będzie to świetny sposób na zatrzymanie pięknego koloru - bez silikonu. 

Jakie są Wasze opinię na ten temat? A może wykorzystałyście inny przepis? 

10 komentarzy:

  1. Też tego probowałam i więcej tego nie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie świetnie się sprawdziło laminowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie dwa pierwsze podejścia nie podpasowały, za trzecim wyszło o wiele lepiej, sama już nie wiem czemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może zrobię neidługo podejście nuemr 3.
      ale ta zaschnięta żelatyna...bleee.

      Usuń
  4. ostatnią notkę mam o laminowaniu, hehe.
    Ja dzisiaj chciałam sobie zrobić, ale uznałam że już szkoda mi czasu i nerwów na to.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi się wydaje, że jeśli masz włosy odporne na laminowanie to zaden sposób nie pomoże i kropka:)
    Ja mam średnią porowatość w kierunku wysokiej i kocham ten zabieg, mam zamiar powtarzać go cały czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę. ale to jak ze wszystkim.

      Usuń
  6. Nie jesteś ostatnia, bo ja jeszcze w ogóle nie pisałam i raczej nie zamierzam :) a co do moich plączących się włosów to też wydaje mi się, że to rozdwojone końcówki, tylko właśnie podcinam je od dawna regularnie w podobny sposób do tego, w jaki radzisz i nic nie pomaga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może po prosu Ci się plączą? ja mam proste i śliskie włosy i one się wiezcnie plączą. do tego stopnia, że rozczesuje, a za chwilę znów poplątane.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...