niedziela, 5 stycznia 2014

Jak moje włosy zmieniały się przez ostatnie 2 lata.

Przeglądając stare zdjęcia doszłam do wniosku, że moje włosy uległy niesamowitej zmianie. Zwłaszcza w ciągu ostatnich 2 lat. Chciałam w jednym poście zamieścić wszystkie zdjęcia, żebyście zobaczyły różnicę. Niech to będzie motywacja dla dziewczyn, które zniszczyły włosy i chcą je odzyskać. 

STYCZEŃ 2012: Jak widzicie włosy były w kiepskim stanie. Matowe, bez życia, było ich mało. W tym czasie przedłużałam włosy metodą clip. Robiłam to dosyć często, bo swoimi ładnymi włosami nie mogłam się pochwalić, a mimo wszystko chciałam mieć coś na głowie :) Sama metoda a clipy nie jest inwazyjna. Jasne, obciąża włosy, ale jest dużo lepsza niż metoda na microringi.

LUTY 2012: W odrobinę lepszym stanie (przestałam je przedłużać, nie katowałam ich suszarką, zaczęłam bardzo intensywną pielęgnację dla włosów w stanie umierającym)


KWIECIEŃ 2012: Moja pierwsza notka dotycząca włosów. 3 miesiące intensywnej kuracji zaowocowało sporym przyrostem, Włosy zaczęły błyszczeć(!) i jest ich jakoś więcej. Od tej chwili było tylko lepiej.


MAJ 2012: zdarzało mi się je obciążyć, tak jak tutaj. Ale lepsze włosy obciążone niż umierające. Jak widać nadal rosną.

CZERWIEC 2012: Pierwsze farbowanie [farbą] po naprawdę długim czasie. Byłam zmęczona odrostami i nierównym kolorem po venicie. Widać, ze włosy są suche i słabe, cienkie, ale dosyć długie. Teraz widzę, że gdybym ścięła 5cm byłoby lepiej. Wtedy byłam bardzo zadowolona z ich stanu ; ) 


SIERPIEŃ 2012: Tutaj włosy katowałam olejkami. Były wakacje i mogłam sobie pozwolić na różne świństwa na włosach. Włosy są świeżo podcięte, nie ma tylu rozdwojonych i sfilcowanych pasm. Widać duży przyrost (pomimo podcięcia) i nierówny kolor.


WRZESIEŃ 2012: tutaj namiętnie je laminowałam i nakładałam mleczko kokosowe. Co prawda zdjęcie zrobione z fleszem, ale widać ogromną poprawę. Głównie w objętości włosów. Od tego momentu byłam z nich bardzo dumna. 


PAŹDZIERNIK 2012: dociążone włosy, były bardzo mięsiste. Kolor wypłowiały, bo były długo niefarbowane. Brałam pantotenian wapnia (dobrze to napisałam?), ale nie widziałam większych efektów i wkrótce przestałam to brać.


LISTOPAD 2012: Były w superstanie. Tutaj poznałam działanie Kallosa i Bananowej odżywki z TBSu i olejku łopianowego. Dziś podejrzewam, że CP mogło jednak zadziałać. Wtedy nie skojarzyłam tego.



GRUDZIEŃ 2012: Włosy bardzo szybko rosły. Jak widać sięgają za zapięcie od biustonosza. Katowicka woda nie służyła im, ja miałam niewielki kryzys w pielęgnacji.

STYCZEŃ 2013: Używałam płukanki cynamonowej. Muszę do niej wrócić bo włosy były mięciuśkie. Miałam tu najlepszy kolor.

LUTY 2013: Włosy zakręcone na wałki termiczne. Chyba muszę sobie takie kupić *.*

MARZEC 2013: Chyba szczyt formy. Miały piękny kolor, były super zdrowe. Niewiele z nimi robiłam, za to nakładałam BC oil miracle, do którego muszę wrócić.

MAJ 2013: Po ścięciu. Jak widać zyskały ładną formę. 

CZERWIEC 2013: Zaczęłam rozjaśniać końcówki. Wyglądało to ładnie, ale włosy straciły blask. Znów podcięłam kilka centymetrów.

LIPIEC 2013: tuta nie widać zmiany w kolorze, ale były coraz jaśniejsze na dole. 
http://roseandherprince.blogspot.com/2013/07/aktualizacja-wosowa-lipiec.html

W końcu na dole uzyskałam kolor naprawdę-blond. Żeby po pary tygodniach zrobić różowe pasma (wyglądało to fajnie). A na końcu zamalować wszystko brązem, który ostatecznie nie chwycił i zmył się po kilku dniach. Nałożyłam filetową piankę-toner i spodobał mi się ten odcień. Niestety jak to toner - zmył się i trzeba było coś zrobić. Efektem były wrześniowe włosy.

WRZESIEŃ 2013: Okropne plamy (trudno pracować na rudym, podobnie jak na czarnym). Włosy ponownie ścięte. Ostatni miesiąc z włosami o jednej długości. Na zdjęciach wyglądały super. Mięsiste i grube, jednak było mi ciężko na głowie. Umycie i wysuszenie trwało lata. Rozczesywanie było mordęgą. 

GRUDZIEŃ 2013:

Ostateczny kolor uzyskany Olią i wycieniowane włosy. Dobrze czuję się w ciemnym kolorze. Co prawda obiecywałam sobie, że NIGDY NIE WRÓCĘ DO TAK CIEMNEGO KOLORU. Ale samo jakoś przeszło. Moja jasna skóra z żółtymi tonami wygląda bardzo dobrze z ciemnymi, fioletowymi włosami.

Kolejna aktualizacja (styczniowa) niebawem. Będę mogła się pochwalić kilkoma rzeczami ; )

O wszystkich używanych przeze mnie kosmetykach możecie poczytać klikając na link do aktualizacji. Jako perełki mogłabym wymienić: olej kokosowy i mleko kokosowe, maska Kallos Latte, BC Oil Miracle do końcówek, wszystkie zrobione samodzielnie płukanki (octowa, cynamonowa, imbirowa, kawowa, cytrynowa). Również kosmetyki Alterra zasługują na szczególną uwagę: bogaty skład i atrakcyjna cena.

Jako niezbędne uważam podcinanie włosów, olejowanie (również skóry głowy), zabezpieczanie końcówek i odpowiednie spinanie włosów.

Mam nadzieję, że ten post przypomni o tym, ze warto dbać o włosy. Że mimo drobnych kryzysów (jak zafarbowanie włosów na blondo-różo-brąz) można wiele osiągnąć za pomocą łatwo dostępnych i tanich kosmetyków. 
PODPIS

36 komentarzy:

  1. Niesamowita przemiana. Te zdjęcia powinno się regularnie pokazywać na jakimś ogólnopolskim forum włosomaniaczek (o ile takie istnieje), żeby motywować inne dziewczyny do dbania o włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, sama zapomniałam, że miałam takie okropne włosy. najchętniej rozdawałabym ulotkę z tymi zdjęciami na ulicy.

      Usuń
  2. Piękne masz teraz włosy :) moje końce bardzo się zniszczyły po ombre, ale teraz po podcięciu będę je lepiej pielęgnowała :) jedynie chciałabym taki przyrost :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;) ombre to zabójstwo. teraz żałuję.

      Usuń
  3. gdzie można znaleźć przepisy na wszystkie wymienione przez Ciebie płukanki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamieszczę je niedługo. uprzedzam, że to są bardzo ubogie i proste płukanki, ale skuteczne (nie mam w domu tylu półproduktów)

      Usuń
  4. o Jezu, dopiero przy takim poście widać całe postępy! Świetnie teraz wyglądają. Ja pamiętam jeszcze zabawę z platyną ;) Chyba muszę zacząć ogarniać moje włosy ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że byłaś świadkiem WSZYSTKICH moich włosowych metamorfoz, a było ich chyba tysiąc. Ogarniaj!

      Usuń
  5. Pantotenian wapnia ;)
    Bardzo podobasz mi się w tych ciemnych z fioletem... może dlatego, że ja też wyglądam dobrze w takich kolorach? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już poprawiłam, dzięki.
      dziękuję, coś w tym jest na pewno ;)

      Usuń
  6. Widać, że teraz wyglądają o wiele lepiej niż kiedyś :) Ja też mam cerę z wyraźnymi żółtymi tonami i nie cierpię siebie w fioletowych włosach :D Ale to pewnie przez to, że mam cienie pod oczami i cerę naczynkową. Od paru miesięcy wytrwale wracam do naturalnego koloru i kondycja moich włosów dzięki temu jest jeszcze lepsza :) Ale znając mnie jak wrócę do naturalnego to pewnie ponownie zafarbuję je na jakiś kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam tak. nie mogę mieć jednego koloru zbyt długo. ale do swojego koloru nie wrócę, za nic ;)

      Usuń
  7. Zawsze jak tu wchodziłam, zachwycałam się Twoimi włosami. Próbowałaś może odżywkę garnier ULTRA DOUX awokado i masło karite ? Jest cudowna, polecam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie próbowałam, zraziłam się morelową i lawendową i ile razy myślę o garnierze, to boję się co może z moimi włosami zrobić. ale w końcu się odważę i kupię.

      dziękuję ;)

      Usuń
  8. Zazdroszczę Ci włosów! Moje wyglądają naprawdę tragicznie. Są bardzo niesforne, wywijają się bardzo nieestetycznie, zazwyczaj jedna strona jest o wiele bardziej pokręcona niż druga... Na dodatek ta wierzchnia warstwa na czubku głowy jest zniszczona i puszy się. Ostatnio włosy mam tak przesuszone, że mam ciarki, gdy ich dotykam. I są okropnie matowe. Nie wiem co mam zrobić, żeby wyglądały lepiej. Stosuję radical do włosów suchych, zainwestowałam w jakąś maskę cece med. za 40zł. Po tygodniu nie ma żadnej poprawy, ale zdaję sobie sprawę, że to za wcześnie. Wybacz mi ten przydługi wywód, ale chciałam się wyżalić. Tym bardziej, że sama masz naprawdę piękne włosy, ale kiedyś przecież miałaś z nimi problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a olejujesz włosy?jeśli nie to koniecznie zacznij (tu fajny wpis u blondhaircare,który powinien Cię zachęcić: http://www.blondhaircare.com/2013/06/list-od-czytelniczki-aleksandra-o.html ;generalnie polecam bloga Natalii).na Twoim miejscu odstawiłabym radical (z tego co pamiętam,to jest na bazie alkoholu denat.,który włosom wysuszonym,a pisałaś,że masz takie na czubku głowy,może b.szkodzić).postawiłabym na odżywki z emolientami (warto wypróbować np.garnier z awokado i masłem karite,na dodatek nie kosztuje 40zł ;) ).i jeszcze jedno: czy czeszesz swoje kręciołki na mokro?(włosy kręcone czesane po wysuszeniu dużo bardziej się puszą).i już na koniec: CIERPLIWOŚCI! okaż włosom miłość,sobie daj czas na zaobserwowanie efektów,głowa do góry! :)

      Usuń
    2. Dziękuję ;) bardzo lubię czytać Wasze historie, wywody, rady i pytania :)
      Moja przedmówczyni zwróciła uwagę na najważniejsze: sposób czesania, olejowanie. Ja dodam jeszcze, że powinnaś zainteresować się tym, jak upinasz włosy do spania lub po domu (może dlatego jedna strona jest ina od drugiej bo a jednej śpisz?) i w jaki sposób je suszysz. Kręcone włosy to suche włosy i trudne. Postaw na domowe maseczki i płukanki (będziesz wiedziała co nakładasz a włosy). Dziewczyny z kręconymi włosami chwalą sobie żel z siemienia lnianego (lub płukanki z niego). Na końcówki - niestety, ale silikony! trzeba jakoś zabezpieczyć je przed ocieraniem.

      Usuń
    3. co do konkretnych produktów musisz sama wyszukać co jest dla Ciebie najlepsze.
      ja polecam bloga Anwen (ogromne źródło informacji)

      Usuń
    4. O widzę jakieś odpowiedzi. :) Moje włosy chyba nie są tak do końca kręcone... Włosy wokół twarzy czasem kręcą mi się odrobinę a czasem wyglądają jak po potraktowaniu lokówką, natomiast włosy z tyłu głowy zawsze mam idealnie proste. Domyślacie się pewnie jak tragicznie to wygląda. Włosów nie upinam prawie wcale. Sporadycznie w kucyk gdy idę pod prysznic, więc chyba nie ma to wpływu na ich stan. Bardzo często zmieniam pozycję podczas snu, nigdy nie śpię na jednym boku. Może przez to kręcenie się w łóżku niszczą się włosy, ale nie wiem na pewno. Nie noszę w ogóle czapek.

      Jeśli chodzi o garnier z awokado to wypróbowałam i nie było poprawy. W sumie wypróbowałam już wiele drogeryjnych szamponów i odżywek. Dodatkowo mam skłonności do łupieżu, więc co jakiś czas muszę stosować jakieś szampony przeciwłupieżowe, najczęściej z apteki. A one pogarszają stan włosów... Włosy rozczesuję na mokro. Gdy pozostawiam je do wyschnięcia mam bardziej pokręcone niż po suszeniu, ale i tak się puszą. Myję włosy przed wyjściem na zajęcia, więc suszę je suszarką. Ustawiam jak najniższą temperaturę. Moje włosy wyglądają dobrze tylko gdy je wyprostuję. Ale staram się unikać prostownicy, by nie pogarszać ich stanu.

      Jeśli chodzi o olejowanie, stosowałam olejek arganowy z bielendy przez około 3 miesiące i nie zauważyłam poprawy, ale wiem, że nie jest to najlepszy olejek.

      Stan moich włosów zawsze był zły, ale teraz jest naprawdę tragicznie. Zastanawiam się, czy może mieć to związek ze zmianą tabletek antykoncepcyjnych? Lekarz mi mówił, że te nowe mają skład zbliżony do poprzednich, więc chyba jednak stan włosów nie ma nic z tym wspólnego...

      A jeśli chodzi o zabezpieczanie końcówek - akurat końcówki nie wyglądają tak źle w porównaniu z tym, co mam na czubku głowy.

      Usuń
    5. Sprawdziłam specjalnie - radical do włosów suchych nie zawiera alkoholu w składzie. No chyba że niedowidzę. ;)

      Usuń
  9. Niezła zmiana :D Moje włosy najbardziej przecierpiały blond do którego doszłam bardzo szybko...z czarnego, sama i bez wiedzy....Ogarnięcie ich do stanu na widok którego przechodnie nie patrzyli się na mnie jak na wiedźmę zajęło ponad rok i kosztowało mnie największe ścięcie świata....

    Ja zawsze mówię pantotenian wapnia, ale nie mam pojęcia która forma jest poprawna ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też to przeżyłam. z czarnego na blond -> popaliłam większość włosów,a te co zostały wyglądały jak (nie przesadzam) gówno.

      już poprawiłam, walnęłam się :]

      Usuń
    2. ehh u mnie było tak samo- rozczesać je to było marzenie ;p wysychały w sekundę po myciu, takie były suche, ''piszczały'', były strasznie tępe...najgorsze dla nich czasy. Moim nadal baaardzo daleko do ideału, ale jest coraz lepiej ;D

      Usuń
  10. Raczej pantotenian wapnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. KOTKOWE TŁO<3 włosy też piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, że super tło? też za nim szaleję ;)

      Usuń
  12. Chyba w tym teraźniejszym kolorku bardziej Ci pasuje :) mi się podoba w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twój wpis zmotywował mnie,żeby regularniej dbać o włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeglądając Twoje komentarze u siebie zdałam sobie sprawę, że przy przeprowadzce z google readera na bloglovin gdzieś mi umknęłaś... Koniecznie muszę to nadrobić!
    Jestem zachwycona kondycją Twoich włosów na zdjęciach rudości z lipca '13. Fiolet i ten brąz poniżej też są rewelacyjne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już się martwiłam, ze popadłam w niełaskę ; )

      Usuń
  15. masz śliczne włosy :) zapraszam do mnie http://czarna-morenita.blogspot.com/
    obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Magdaleno!
    Przede wszystkim super tło! MiaU. :D
    Odnośnie włosów to niesamowita przemiana, idealny przykład jak odpowiednia pielęgnacja może sprawić CUDA! Zazdroszczę efektu zagęszczenia włosów, też chciałabym taki uzyskać :(
    PS. Już Ci to pisałam wcześniej, ale pomimo cudownego odcienia rudego jaki miałaś, ten fiolet jest (pozytywnie) wywalony w kosmos i to była świetna decyzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję za tyle miłych słów ; )

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...