wtorek, 4 marca 2014

Yves Rocher - Sexy Pulp - mój lutowy ulubieniec.

Tak jak wspominałam w lutym dostałam od mamy tusz do rzęs Sexy Pulp z Yves Rocher. To nie moje pierwsze zetknięcie z tym tuszem. Kiedyś jego próbka była dostępna za pośrednictwem GlossyBoxa. 

Zapamiętałam tylko, że tusz miał świetną dla moich rzęs szczoteczkę. To jedna z niewielu, która łapie rzęsy w kąciku i sprawia, że oko naprawdę ładnie wygląda. Jak widać jest dosyć spora i wyprofilowana. Nabiera idealną ilość tuszu.


Maskara w widoczny sposób podkręca (efekt widać głównie dzięki wywiniętym kącikom) i wydłuża rzęsy. Pogrubienie jest średnie (a podobno jest to tusz pogrubiający), ale ja nie przepadam ostatnio za grubymi rzęsami. 

Podobno tusz zawiera takie składniki jak wosk carnauba, guma z akacji, woda z bławatka, wosk ryżowy. 
Aplikacja jest łatwa i przyjemna. Nie trzeba nakładać miliona warstw dla uzyskania jakiegokolwiek efektu. Dwie w zupełności wystarczą. Nie trzeba naciągać oka, żeby dotrzeć do kącika. Produkt jest trwały, ale łatwo go zmyć (nawet zwykłą wodą)

Na zdjęciu poniżej tylko jedna warstwa, bez rozczesywania. 


Tutaj już dwie warstwy, również bez rozczesywania. Widać dwa prześwity, niestety robią mi się zawsze. Być może dlatego, że śpię na tej stronie i odgniatają się od poduszki?


Minusem maskary może być to, że jeśli nie przypudrujemy skóry pod oczami, to robi nam się panda (delikatna, ale jednak robi). Wystarczy tylko przypudrować (dosyć dokładnie) i problem z głowy.

Cena również do atrakcyjnych nie należy, 57 zł to dosyć sporo w świecie maskar. Powiedzmy średnia półka. Na szczęście YR jest królem promocji, gratisów i kuponów urodzinowych, więc można go kupić w bardziej atrakcyjnej cenie. 

I jeszcze zdjęcie z "normalnej" perspektywy. Czerwone oczy to efekt pisania pracy licencjackiej. Myślicie, że przewidują jakieś odszkodowania, np. w postaci tygodniowego pobytu w spa?


Jeśli ktoś ma ochotę na pogrubiający tusz, to Sexy Pulp go nie zadowoli. Jeśli nie liczycie na pogrubienie i podoba Wam się przedstawiony przeze mnie efekt, to polecam (tylko poczekajcie na promocje :D)

PS: Zdaję sobie sprawę z tego, że mam opóźnienie w odpisywaniu na Wasze komentarze. Nie oznacza to jednak, że ich nie czytam. Wszystkie czytam i z każdego mocno się cieszę :) Postaram się nadrobić zaległości, bo dziś oddałam pierwszy rozdział. 
PODPIS

24 komentarze:

  1. Pięknie podkręca rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? i sa takie przez cały dzień.

      Usuń
  2. Faktycznie podkręca nieźle :) Moje rzęsy są niestety proste i od tuszu oczekuję przede wszystkim podkręcenia rzęs. Szkoda tylko, że jest taki drogi, bo z chęcią bym go sobie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto czekać na promocje, a w yr są bardzo często.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. też tak uważam i robi to w trwały sposób.

      Usuń
  4. masz piękny kolor tęczówki! zazdroszczę *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dziękuję ; * wydaje mi się raczej przeciętna... chciałabym mieć jaśniejsze ;c

      Usuń
  5. ja nie ufam produktom yves rocher. zawsze miałam wielkie rozczarowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja raczej nie kupuję, ale to jest wyjątek ;)

      Usuń
  6. Śliczne rzęsiska! Ja mam teraz Pump up Bourjois i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tej marki ale tusz, który opisujesz jest wyjątkiem. Też go dostałam z Glossyboxem i to było chyba jedno z największych pozytywnych zaskoczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie lubię, le ten tusz serio, uwielbiam.

      Usuń
  8. U mnie się nie sprawdził, strasznie sklejał rzęsy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh, jak zwykle, zależy do rzęs ;c

      Usuń
  9. Pięknie wygląda na rzęsach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm może by się nawet sprawdził? Ale na razie dość zapasów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez mam zachomikowane jakieś ;c aż wstyd.

      Usuń
  11. hej czy mogłabyś napisać co masz na powiece? kredka i jakiś neutralny cień, dobrze widzę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cień do powiek z Inglota w kolorze 353 (mat),a do tego kredka z F&F w kolorze purple deception.

      Usuń
  12. Chyba gdzieś pisałaś kiedyś, że lubisz ten konkretny efekt sklejenia rzęs. Szczerze mówiąc zawsze się temu dziwiłam, przecież wtedy bardzo mocno widać tusz i są grudki, albo może to tylko przy takim zbliżeniu. Nie przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym gdybym nie chciala zeby bylo widac ze mam pomalowane rzesy, to zrobilabym henne.

      Usuń
    2. Polecam zebys pomalowala rzesy i zrobila zdjecie w wysokiej rozdzielczosci. Sama odpowiesz sobie na pytanie i doswiadczysz trudu fotografowania rzes ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...