czwartek, 1 maja 2014

Co dzieje się z Twoim "nowym" tuszem do rzęs, kredką i błyszczykiem?

Akcje promocyjne trwają w najlepsze, na blogach dziewczyny alarmują, aby nie dotykać kosmetyków, używać testerów. Przy okazji i ja opowiem o czymś jeszcze bardziej irytującym.

Lubię kosmetyki Golden Rose i jestem bardzo zadowolona z faktu, że całkiem niedawno otworzyli salon GR w Galerii Katowickiej, tuż obok miejsca gdzie mieszkam. Dosyć często odwiedzam ten salon, bo to po drodze.

Pomijając fakt niezrozumiałej dla mnie estetyki wystroju (nie mogę przeżyć tego, okropna tandeta, porozstawiane kilka kosmetyków, a wokół nich jakieś duperele). O wiele profesjonalniej i po prostu lepiej. wyglądałyby ułożone w rządkach kosmetyki.

Panie ekspedientki:

  • Trajkoczą jak szalone i nie zauważają klientów. Nie zrozumcie mnie źle. Nie ma nic złego w rozmowach ekspedientek, ale kiedy klienci są obok, nie chcą słyszeć o jej problemach z chłopakiem, co rano zjadła i jaki szef jest zły i irytujący. 
  • W przerwach w trajkotaniu rzucają Ci długie, przenikliwe spojrzenia, które mówią: wybrała już? no, to niech zapłaci i idzie.
  • Absolutnie nie są w stanie w niczym doradzić, ani w niczym pomóc. Na większość pytań odpowiadają: yyy... nie wiem.
  • Widać jak bardzo jest znudzona i jak bardzo nie chce tam siedzieć. 
  • A teraz czas na wisienkę na torcie ; ) Za każdym razem, gdy tam jestem ekspedientka: bierze nowy tusz z szafy, tuszuje sobie na grubo rzęsy, zakręca, odstawia. Bierze kredkę poprawia sobie linię wodną, zamyka, odstawia do szafy. Bierze błyszczyk, odkręca, smaruje się nim na grubo, zakręca i odstawia. 


Wkurza mnie to niemiłosiernie. Czy nikt nie uświadomił tych Pań? Czy nie było żadnego szkolenia? Drogie Panie, jeśli to czytacie, ogarnijcie się.

Jako bonus: ostatnio szukałam kredki, spędziłam z pół godziny na wyszukiwaniu niewymacanej. Zapytałam też o tester i okazało się, że: nie ma, może pani sobie sprawdzić.
PODPIS

36 komentarzy:

  1. Brrrrr, okropne ekspedientki! Ale spotkałam się z podobnym zachowaniem, np. na stanowisku Vipera....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to widziałam i w Naturze i w flormarze, ale laseczki z GR wyjątkowo mnie irytują.

      Usuń
  2. No nie źle, że panie w drogeriach macają sobie kosmetyki to wiem i niestety widziałam już nie raz. Ale żeby ekspedientka się tym malowała to już przesada:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to przy klientach! już bardziej rozumiem gdyby robiły to dyskretnie, a one bez żadnego skrępowania robią to przy klientach.

      Usuń
  3. To już wiem żeby do Golden Rose w GK nie zaglądać :P Blogosfera krytykuje takie zachowania klientek, ale że ekspedientki robią to samo... Horror.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh, ja i tak tam chodzę. Lubię te kosmetyki, ale kupuje tylko te, które mogę dostać zafoliowane.

      Usuń
  4. :o Aż strach cokolwiek kupić... Dramat, ciekawie kiedy szefowie pomyślą, jak takie zachowania pracowników wpływają na renomę marki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nie mają o tym pojęcia. jak widać zatrudniają osoby bez zadnej wiedzy.

      Usuń
  5. Ja jestem za tym aby każda firma foliowała tusze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem za tym, aby wystawione były tylko testery (ale testery wszystkiego!), a wszystkie inne kosmetyki były zafoliowane.

      Usuń
  6. W miejscu gdzie ja pracowałam, na sprzedawaniu niemacanych kosmetyków zależało mi bardziej niż managerce. Okej: pomadki, błyszczyki, cienie do oczu miały testery a pełnowymiarowe produkty wydawałyśmy 'spod lady', za to nie było powiedziane że mamy zwracać uwagę klientkom otwierającym lakiery do paznokci, robiłam to więc najdelikatniej jak mogłam. Kiedy zaś przyjeżdżała moja przełożona, potrafiła otworzyć lakier i szukać wśród nas dziewczyny 'z wolnym paznokciem', żeby zaprezentować jak produkt wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i tu właśnie wychodzi to, że skoro szefostwo nie ma wiedzy, to jak to ma działać cała reszta?

      Usuń
    2. Dlatego wkurzona podejściem i klientów, i sprzedających, założyłam na facebooku fanpage gdzie w miarę możliwości zamierzam takie zachowania piętnować ;) Nie wiem czy nie uznasz tego za spam, więc jakby co to nazwę mogę podać prywatnie.

      Usuń
    3. podaj tutaj :) z macaństwem trzeba walczyć.

      Usuń
    4. "Nie macam w drogeriach", https://www.facebook.com/niemacam :)

      Usuń
    5. już zalajkowałam. oby jak najszybciej rozprzestrzeniło się i edukowało.

      Usuń
  7. Ja miałam dziwną historię w Douglasie. Chciałam kupić tusz Clinique i poprosiłam panią, żeby mi go podała, bo one tam mają schowane w szufladach. Kupuję ten tusz już od dłuższego czasu i nie potrzebuję testera, ale zanim zdążyłam to powiedzieć, to pani mnie wyprzedziła i otworzyła przy mnie kartonik z nowym tuszem. Jak to zobaczyłam, to powiedziałam, że jednak rezygnuję. Czy one naprawdę nie mają podstawowej wiedzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Douglasach panie nic nie lepsze. Też nie raz się nadziałam.

      Usuń
  8. napisz na ich fanpejdzu,albo cos w ten desen. podobno dziala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napiszę, chociaż nie wiem czy trafi to do odpowiednich osób.

      Usuń
  9. według mnie wszystkie kosmetyki powinny być zafoliowane tak żeby nie było jakiejkolowiek możliwości ich otwarcia w sklepie (czasami naklejki nie wystarczają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Albo zapakowane w blistry :)

      Usuń
  10. o jacie! ale wtopa! mam nadzieję, że panie zostaną szybką uświadomione i wydalone ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gr w galerii jest już dosyć długo, panie nadal te same, więc myślę, że grzeją posadkę smarując się nadal kosmetykami z półek.

      Usuń
  11. No to Panie chętnie sprawdzają, no. Masakra, dlatego tam nie kupuję - nie znoszę braku testerów!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tragiczne,smutne, i ohydne zarazem...... Dlatego najczęściej kupuje rzeczy które są zapakowane w jakieś pudełka, mam wtedy pewność że nikt ich nie używał.

    http://sweet-cherry-lady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bylam tam kilka razy i też zazwyczaj czułam na plecach spojrzenia pt "co ona tak długo grzebie w tych lakierach",tez zdarzyło mi się słyszeć fascynujące rozmowy pań ekspedientek. Nie jestem fanką naskakujacych sprzedawczyn,ale te panie oferują pomoc tylko przy bardzo wyraźnej prośbie.Nie byłam świadkiem "testowania" przez nie kosmetyków,ale jestem skłonna w to uwierzyć. Ostatnio z okazji promocji w rossmanie widziałam jak jakaś pani wzięła po kolei chyba 5 tuszy i oczywiście otwarła. Nie wiem,to takoe trudne zajrzeć do internetu i zobaczyć dany produkt? W dobie blogów urodowych dostępne są przecież swatche i testy prawie każdego produktu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj się nie zgodzę. ok produkty są w internecie, ale co jeśli ktoś idzie na zakupy i nie pamięta każdej szczoteczki ? wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest jeden otwarty tusz i do tego reszta zafoliowana. tutaj w belgii gdzie mieszkam takie rozwiązanie sprawdza się super i nikt nie ma pretensji. (pisze z nadzieją, że przeczyta to jakiś dystrybutor kosmetyków :D)

      Usuń
    2. Sprawę rozwiązują najzwyklejsze testery, które powinny być obecne przy każdym kosmetyku i w teorii tak jest. Nie wiem dlaczego nie działa to w praktyce. Jestem pewna, że producenci dostarczają testery do drogerii.

      Usuń
    3. no i fakt, ja zawsze czuję się tam nieproszona. Pomimo faktu, że zawsze robię tam zakupy.

      Usuń
  14. co do sprawdzania tuszu do rzęs... ja z doświadczenia już zawsze sprawdzam, ponieważ kiedyś tego nie robiłam i kupiłam tusz zupełnie suchy, do niczego się nie nadawał. Dodam, że był umieszczony gdzieś w głębi i wydawał się w ogóle nie otwierany. Sprawdzam oczywiście jedynie egzemplarz mojego sprawdzonego tuszu, który zamierzam kupić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam tam raz i mam podobne odczucia do Twoich. Patrzyły na mnie jakbym była nienormalna, że w ogóle tam weszłam, że w ogóle o cokolwiek pytam. Miałam taki moment, że zastanawiałam się czy jedna z nich w ogóle tam pracuje, bo jak spytałam o któryś z lakierów, to popatrzyła na mnie jakbym miała trzecie oko i śmierdziała cebulą -.-

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę mnie załamałaś :/ Jeszcze nigdy nie widziałam ekspedientki używającej kosmetyków z półki, ale klientki, które otwierają sobie wszystko, co leży w zasięgu ręki, są niestety na porządku dziennym :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogę powiedzieć, iż GR w Zabrzu w Platanie ma inną politykę :) Ostatnio jak szukałam czarnego lakieru a jak na złość w żadnej "misce" nie było, Pani wygrzebała mi chyba z czeluści piekieł swojego magazynu ostatnią sztukę :) Więc obsługa super. Ale co do malowania.... no cóż, tak samo robią dziewczyny z Natury (przy mnie sprzedawczyni" nałożyła sobie róż z Kobo :P

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja się nie zgadzam ponieważ sama jestem klientką wyspy Golden Rose w jednym z trójmiejskich galerii i spotkałam się tam z miłą, fachowo doradzającą kadrą pracowniczą. Widać że to osoby które pracują bo lubią a nie bo muszą. Wysepka jest od roku i lubię tam robić zakupy. Apropos testerów. Nigdy nie spotkałam się na tym stoisku z używaną pomadką, tuszem, podkładem więc nie ładnie jest mierzyć "wszystkich ta samą miarą". wszystkie kosmetyki do rąk dostaje zawsze zamkniąte i zabezpieczone naklejką lub w kartoniku i również zabezpieczone. Jest tam wizażystka- taka niepozorna z wyglądu dziewczyna, która jak nikt, zawsze tak mi doradzi, że za każdym razem wychodzę usatysfakcjonowana z zakupów. Ma babeczka wiedzę przeogromną w tym temacie i co rzadko się zdarza w wielkich perfumeriach, uśmiecha sie i jest naprawdę miła a nie "miła" na pokaz. Lubię ta firmę i nie mogę zgodzić się z większością opinii. Droga Magdaleno może źle trafiłaś albo pracownice w Trójmieście są po prostu innaczej szkolone. Pozdrawiam. Aneta

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...