sobota, 7 czerwca 2014

Bitwa podkładów: Annabelle Minerals vs. Vichy Dermablend

Odkąd poznałam minerały używam ich niemal codziennie, aż do dziś, kiedy postanowiłam dla odmiany użyć ukochanego vichy dermablend. Przyznam, że od razu zobaczyłam i poczułam różnicę i w ciągu sekundy podjęłam decyzję o tym przy jakim podkładzie zostanę już na zawsze ;) Zanim zdradzę Wam, który podkład jest tym jedynym pokusiłam się o porównanie. Są to dwa bardzo różne produkty, ale są one przeznaczone do cery z problemami i dlatego postanowiłam je ze sobą zestawić.


Dostępność:
AM musimy zamówić przez internet. Jest to spory minus, ale firma oferuje nam możliwość nabycia próbek w atrakcyjnych cenach. Dzięki temu możemy dokładnie sprawdzić produkt przed zakupem. Próbki są wydajne, przy zakupach zawsze dostajemy jakiś gratis. 
VD możemy kupić w dobrych aptekach stacjonarnie, co jest dużym plusem. Problem polega na tym, że nie we wszystkich aptekach możemy dostać próbki albo testery. 

Cena:
AM możemy kupić w dwóch pojemnościach: 4g - 30zł, 10g -50zł. 
VD możemy kupić w jednej pojemności: 30ml - 80-90zł 
Warto tutaj dodać, że w przypadku AM zużywamy 1g w jeden miesiąc, co daje nam 10 miesięcy - całkiem wydajna opcja ;) VD zużywamy tak jak standardowy podkład. 

Gama kolorów:
AM zdecydowanie nas rozpieszcza: mamy do wyboru 3 wykończenia (matujący, kryjący, rozświetlający), 3 kolory (beige, natural, golden), które mają aż 5 odcieni (fairest, fair, light, medium, dark). Jednym słowem mówiąc jest z czego wybierać, jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie.
VD ma 5 kolorów: opal, nude, sand, gold, bronze. Przyznam, że przy wyborze miałam niewielki problem. Co prawda Opal ma piękny żółty odcień, który pasuje do mojej cery, jednak mogę go nosić tylko w zimę. Kiedy skóra łapie trochę słońca jest już za ciemna. Chociaż bardzo bym chciała dopasować produkt bardziej, to nie mogę. 

Opakowanie:
AM posiadają estetyczne opakowania, które ułatwiają aplikację. Niestety jedno (mniejsze) zaczyna pękać na dole. Przyznam, że budzi to mój niepokój. Jednak plusem jest nakładka zatykająca sitko i nakrętka, która nie otwiera się w kosmetyczce czy w trakcie upadku. Większe opakowanie (starsze) nie pęka, ale ma gorszą nakrętkę, co prawda jeszcze mi się nie otworzyła, ale budzi niepokój. Nie posiada też nakładki na sitko, ale z tego co wiem jest to stary model opakowań.
VD to tradycyjna miękka tubka z nakrętką. Jedynym minusem jest fakt, że podkład wylatuje z opakowania (nawet, gdy jest zamknięte), przez co opakowanie jest zawsze pobrudzone, a sam kosmetyk się marnuje. 

Zapach, konsystencja, aplikacja:
AM nie posiada charakterystycznego zapachu, ma pudrową konsystencję. W kontakcie ze skórą puder jest jakby mokry, nie pyli, tylko przykleja się. Aplikacja wymaga odrobiny wprawy i wyczucia. Kluczem jest nakładanie kilku cieniutkich warstw. Stopniowanie pozwoli na najlepszy efekt. Przyznam, że aplikacja podkładu mineralnego jest odrobinę bardziej czasochłonna niż aplikacja płynnego podkładu.
VD ma niezbyt przyjemny zapach, który mnie kojarzy się z domestosem. Konsystencja jest płynna, o dziwo podkład jest dosyć rzadki, a przy tym bardzo kryjący. Aplikacja jest dosyć łatwa, trzeba jednak uważać, żeby nie zafundować sobie tapety. Tutaj podobnie warto pracować cienkimi warstwami. 
W przypadku VD i AM do aplikacji potrzebne są pędzle. Najlepiej jakiś flat top (np. hakuro h51, ale równie dobry będzie pędzel z H&M, o którym niedługo Wam napiszę)

Komfort noszenia, filtry, trwałość i demakijaż:
AM wygrywa jeśli chodzi o komfort noszenia. Podkład jest całkowicie nieodczuwalny na skórze. Posiada filtr spf 15, co jest całkiem przyzwoitą opcją na zimę, jesień i wiosnę. Na lato polecam coś jeszcze pod spód. Jeśli chodzi o trwałość to 5 godzin wygląda bardzo ładnie, później schodzi stopniowo i raczej się nie ściera w kontakcie z resztą świata. W połowie dnia warto użyć bibułki matujące i delikatnie skorygować. Demakijaż jest bardzo łatwy, schodzi w kontakcie z micelem.
VD jest dosyć ciężki, nie da się ukryć, że na twarzy coś jest. Posiada filtr spf 11, tak jak w przypadku AM na lato warto dodać coś jeszcze do ochrony. Trwałość jest odrobinę dłuższa niż w przypadku AM, jednak twarz częściej się poci, a sam podkład warzy. Trzeba korygować w ciągu dnia i raczej nie dotykać twarzy, bo potrafi się ścierać i na twarzy powstają wtedy plamy. Demakijaż utrudniony, trzeba się nieźle namachać wacikiem, a najlepiej od razu zmyć jakimś żelem. 

Wpływ na cerę:
AM dzięki swojemu naturalnemu składowi i braku dodatków ma pozytywny wpływ na skórę. Zawartość cynku pomaga w gojeniu wyprysków i nadaje właściwości antybakteryjne. Prosty skład przemawia do mnie i do mojej skóry. 
VD nie zawiera parabenów (tak jest napisane na opakowaniu). Jednak chemiczny zapach budzi niepokój. Pomimo zapewnień producenta o przeznaczeniu do delikatnej skóry, podkład potrafi powodować swędzenie lub podrażnienia (rzadko). 

Krycie, efekt na skórze:
AM w zależności od wybranego wykończenia i nałożonych warstw daje różne krycie. Najlepszy jest jednak fakt, że mamy wrażenie, że na skórze nie ma zbyt wiele kosmetyku. Jest wiec lekko i w miarę możliwości naturalnie.
VD daje 100% krycia. Nałożony na skórę jest jednak bardzo widoczny. Daje efekt cery bez skazy, ale wygląda to dosyć sztucznie. Fajny na jakieś wyjście, gdzie będą robione zdjęcia, bo z pewnością da fajny efekt. 



Mój wybór padł na podkład mineralny. Efekt, jaki daje podoba mi się najbardziej. Odpowiada mi także uczucie oddychającej skóry. Podkład mineralny polecam wszystkim osobom z trądzikiem, również mężczyznom, którzy chcieliby zakryć najgorsze miejsca na twarzy. Uważam, że podkład mineralny jest o wiele lepszym wyjściem dla młodych dziewczyn, które dopiero zaczynają swoja przygodę z makijażem lub borykają się z trądzikiem "nastoletnim" i chcą go zakryć. Lepiej zrobić to podkładem mineralnym, niż "jakimś" korektorem. Jeśli chodzi o Vichy Dermablend to uważam go za dobry podkład, jednak nie do codziennego użytku. Świetny na wielkie wyjścia, jak studniówka, wesela, imprezy. Znacie te produkty? Który z nich spełnia Wasze wymagania? :) Jeśli nie znacie, to zachęcam do używania minerałów. 

PS: Obroniłam już pracę licencjacką. Niesamowita ulga, możecie  spodziewać się większej ilości wpisów :) Mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałyście. 
PODPIS

21 komentarzy:

  1. Można wiedzieć na jaki typ i odcień minerałków się zdecydowałaś? waham się między kryjącym i matującym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://roseandherprince.blogspot.com/2014/03/annabelle-minerals-pierwsze-wrazenia-i.html tu pisałam o róznych, które próbowałam.
      Ostatecznie skusiłam się na golden fairest (teraz na lato fair) wybrałam rozświetlajacy i kryjacy

      Usuń
  2. Gratuluję obrony :) Ja mam to przed sobą - w poniedziałek bronię dyplom a 30 czerwca mam egzamin licencjacki ech :(
    Bardzo mnie kusisz na te mineralne kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki!

      kuszę bo to świetna sprawa :)

      Usuń
  3. Miałam oba i z Anabelle byłam bardzo zadowolona, Vichy niestety nie ma odcienia dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dla mnie dziwne jest to, że skoro reklamują się jako wyjątkowy podklad i faktycznie jest to interesujący kosmetyk, to dziwne ze nie pomyśleli, że kobiety mają różne odcienie skóry.....

      Usuń
  4. Czytam i czytam o minerałach, i muszę jakieś kupić w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam żadnego z tych podkładów :). Obecnie muszę wykończyć zapas Astora :D.
    Gratuluję obrony! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. VD uratował mi życie po rowerowym wypadku, gdy pod oczami miałam fioletową pandę. W sumie udało mi się go kupić chyba za ~60 zł na promo w superpharm, więc miałam szczęście. Ale tak jak mówisz krycie jest aż za mocne i na co dzień średnio się nadaje. Lubię delikatne krycie i zastanawiam się nad mineralnym, może zamówię AM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, vd potrafi ukryć wszystko, tylko czasami to krycie jest zbyt mocne, szczegolnie widac to w lato.

      Usuń
  7. Vichy mnie korci :))
    u mnie już ostatnie dni urodzinowego Konkursu, byłoby mi miło gdybyś zajrzała :)) mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/05/urodzinki-konkurs-rozdanie.html Serdecznie zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. doradź mi jeszcze jaki pędzel powinnam kupić, aby nakładać ten podkład mineralny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hakuro h51 lub pędzel z h&m do kremu BB. Kupiłam niedawno i jest świetny!

      Usuń
  9. Kuszą mnie te podkłady z Annabelle, ale na razie nie mam za co zainwestować :D i chyba zdecyduję się na matujący, bo moja koleżanka zamówiła rozświetlający i bardzo narzekała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zależy kto co lubi. Mi podoba się lekki blask, który daje tez rozświtlajacy, innym nie. Wart zamówić próbki!

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś mi nie pykło... Dobry komentarz, ale pod złym postem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo interesujący wpis. Nie znam opisywanego przez Ciebie pudru mineralnego, zaś działanie i efekty Dermablendu tak. Nie polecam go osobom, które nie potrzebują silnego krycia, bo z bliska wygląda co by nie mówić sztucznie. Jednak jeśli mamy poważniejsze problemy jak np. przebarwienia, skórę z teleangiektazjami (trądzikiem różowatym) czy trądzikiem to polecam, bo z daleka daje efekt nieskazitelnej skóry, a z bliska no cóż może wygląda trochę sztucznie, ale czy zmiany na skórze o których pisałam też nie przyciągają uwagi innych. Na pewno w takich sytuacjach użycie dobrze kryjącego podkładu dodaje pewności siebie i zwiększenia atrakcyjności. Do zdjęć sprawdza się świetnie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :). Na wszystkie odpowiadam tutaj.
Życzę miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...